Strona główna
Filmy
Tutaj jesteś

Film 'Zróbmy sobie wnuka’ – ile trwa, obsada, opis

Film 'Zróbmy sobie wnuka' – ile trwa, obsada, opis

Planujesz seans z polską komedią i zastanawiasz się, czy „Zróbmy sobie wnuka” jest dla ciebie? Tutaj znajdziesz czas trwania filmu, opis fabuły i pełną obsadę. Łatwiej wybierzesz wieczorny tytuł, gdy poznasz kilka szczegółów zza kulis.

Ile trwa film „Zróbmy sobie wnuka” i kiedy powstał?

Film „Zróbmy sobie wnuka” to pełnometrażowa polska komedia z 2003 roku. Trwa 83 minuty, więc spokojnie mieści się w jednym wieczornym seansie po pracy czy po zajęciach. Obraz zrealizowano na materiale Kodak Vision, a udźwiękowienie wykonano w systemie Dolby Digital, co jak na polskie kino początku lat 2000 dawało bardzo przyzwoity komfort oglądania.

Premiera kinowa odbyła się 10 października 2003 roku, natomiast zdjęcia trwały od 24 września do 26 października 2002. Twórcy kręcili głównie w Warszawie i w podwarszawskim Borkowie, dzięki czemu w filmie widać kontrast między pędzącym miastem a spokojem małego gospodarstwa ogrodniczego, które jakimś cudem ocalało pośrodku betonowej dżungli.

Komedia szybko trafiła także do telewizji. Do dziś bywa emitowana choćby w Polsacie, często w wieczornym paśmie, np. o 21:55. Dzięki kolejnym emisjom i obecności na platformach VOD film wraca co jakiś czas do obiegu, przypominając widzom klimat polskich komedii rodzinnych z przełomu wieków.

O czym opowiada „Zróbmy sobie wnuka”?

W centrum historii jest Maniek (Marian) Kosela, grany przez Andrzeja Grabowskiego. To prosty, ale bardzo sprytny gospodarz, który posiada 2 morgi ziemi w samym centrum Warszawy. Na jego działkę od dawna ostrzą sobie zęby deweloperzy, inwestorzy i biznesmeni. Dla nich to żyła złota, dla Koseli zaś rodzinne gniazdo i miejsce, gdzie rosną pomidory, a w marzeniach bohatera mają kiedyś biegać wnuki.

Maniek wierzy, że dzieci – Zosia, specjalistka PR, oraz Janek, wzięty ginekolog – osiedlą się kiedyś na ojcowiźnie i pomogą prowadzić gospodarstwo ogrodnicze. Rzeczywistość jest inna. Oboje żyją ponad stan, zadłużają się i wolą wygodne miejskie życie niż pracę przy ziemi. W długi Koselów chce wejść tajemniczy milioner Arystoteles Papas, właściciel sąsiedniej stacji benzynowej. Przez swojego prawnika, Gustawa Mytnika, oferuje spłatę zobowiązań dzieci w zamian za zmuszenie ojca do sprzedaży działki.

W tym momencie Maniek wpada na niecodzienny plan. Sprowadza z prowincji siostrzenicę Krysię, zakochaną po uszy w Janku i znaną z wyjątkowego pecha. Niebawem okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży, co dla Mańka jest spełnieniem marzeń o wnuku. Gospodarz postanawia przepisać ziemię na to dziecko i wychować je jak własnego wnuka. Małżeństwa jego dzieci mogłyby go jeszcze odwieść od tej decyzji, więc Zosia i Janek nagle zaczynają szukać partnerów… choć ich motywacje są dalekie od romantycznych.

Z chaosu rodzi się pomysł na aranżowane śluby. Zosia wychodzi za wspomnianego Mytnika i podpisuje z nim intercyzę, która ma zapewnić szybki rozwód, a Janek żeni się z Krysią, bo wierzy, że jest ojcem jej dziecka. Szybko okazuje się, że ciąża była udawana, a cała intryga ma tylko zmiękczyć wujka. Mimo to Maniek wyprawia dzieciom huczne wesele, a w noc poślubną, podglądając i podsłuchując młode pary, przypadkiem odkrywa, że planowane są równie szybkie rozwody i powrót do dawnego życia.

Niespodziewanie noc poślubna wszystko zmienia. Janek, który dotąd słynął z przelotnych romansów, odkrywa w Krysi wymarzoną partnerkę. Z kolei stateczny prawnik Mytnik rozbudza w Zosi prawdziwe uczucie. Gdy emocje biorą górę, Maniek przedstawia dzieciom dokumenty, z których wynika, że gospodarstwo jest mocno zadłużone i wcale nie jest warte fortuny. Rodzina musi więc zjednoczyć siły, by prowadzić interesy, spłacić Papasa i dalej mieszkać razem na ojcowiźnie.

„Zróbmy sobie wnuka” opiera się na prostym pomyśle: dwie morgi w centrum miasta są mniej warte niż zgoda w rodzinie, choć wszyscy na początku widzą tylko pieniądze.

Na finał wychodzi na jaw najciekawsza tajemnica. Arystoteles Papas, tajemniczy milioner, to tak naprawdę alter ego samego Mańka Koseli. Rolnik od dawna kontrolował sytuację, sprawdzając lojalność swoich bliskich i testując, czy ktoś z nich naprawdę wybierze rodzinę zamiast szybkiego zarobku.

W filmie przewija się kilka powtarzających motywów, które nadają komedii lekko satyryczny charakter. Warto zwrócić uwagę na takie wątki jak:

  • starcie pokoleń – rodzice przywiązani do ziemi kontra dzieci marzące o luksusach,
  • pogoń za pieniędzmi i szybkim awansem społecznym,
  • miłość, która rodzi się w najmniej spodziewanym momencie,
  • przebiegłe intrygi Mańka Koseli, który bywa prosty w słowach, ale bardzo przenikliwy w działaniach.

Jaka jest obsada filmu „Zróbmy sobie wnuka”?

Siłą filmu jest barwna obsada, łącząca gwiazdy znane z telewizji i kina z aktorami charakterystycznymi. Twórcy zbudowali na ekranie rodzinę, którą łatwo sobie wyobrazić gdzieś na obrzeżach współczesnej Warszawy. To jedna z tych komedii, gdzie nazwiska aktorów mocno przyciągają widzów do ekranu.

Główne role powierzono znanym twarzom polskiego kina lat 90. i 2000. Widzisz tu zarówno Małgorzatę Kożuchowską, jak i Paweła Deląga, a całość spina kreacja Andrzeja Grabowskiego, kojarzonego przez wielu z serialowego Ferdka Kiepskiego.

Główne role

Postać Mańka Koseli gra Andrzej Grabowski. To rola, w której aktor balansuje między komizmem a ciepłem, pokazując bohatera upartego, ale pełnego miłości do dzieci i ziemi. Jego Maniek nie jest naiwny. Doskonale rozumie, jak działa miasto, banki i inwestorzy, więc prowadzi własną grę z Papasem i resztą towarzystwa.

Małgorzata Kożuchowska wciela się w Zosię, specjalistkę PR, elegancką, poukładaną i bardzo miejską. Z jednej strony chce zachować niezależność, z drugiej – ma słabość do luksusu i prestiżu. Jej relacja z prawnikiem Mytnikiem, granym przez Arkadiusza Smoleńskiego w teatralnej wersji, a w filmie przez innego aktora, zderza chłodną kalkulację z niespodziewaną namiętnością.

Paweł Deląg jako Janek to przystojny ginekolog, ulubieniec pacjentek i jednocześnie typ „wiecznego chłopca”. Zakochana w nim Krysia wydaje się na początku tylko dodatkiem do historii, ale z czasem przejmuje ważną część wątku uczuciowego. W filmie pojawia się też Joanna Żółkowska jako Gienia, żona Mańka, która swoim spokojem i zdrowym rozsądkiem łagodzi rodzinne konflikty.

Obsada „Zróbmy sobie wnuka” łączy gwiazdy ekranu z aktorami charakterystycznymi, dzięki czemu każda druga scena opiera się na wyrazistych dialogach i zderzeniu temperamentów.

Postacie drugoplanowe

Na drugim planie wyróżnia się postać Gustawa Mytnika, prawnika reprezentującego interesy Papasa. To on staje się mężem Zosi i jednocześnie elementem jej planu na szybki rozwód. Jego wątek pokazuje, jak cienka bywa granica między małżeństwem z rozsądku a prawdziwym uczuciem. W tle pojawia się także szereg epizodystów budujących klimat: sąsiedzi, pracownicy stacji benzynowej, urzędnicy i postaci z „wielkiego miasta”.

Jeśli lubisz przed seansem sprawdzić, kto gra kogo, możesz uporządkować sobie główne nazwiska tak:

  • Andrzej Grabowski – rola Mańka (Mariana) Koseli, właściciela dwóch mórg w centrum miasta,
  • Małgorzata Kożuchowska – Zosia, córka Mańka, specjalistka od PR, przywiązana do miejskiego stylu życia,
  • Paweł Deląg – Janek, syn Koseli, ginekolog z bogatym życiem towarzyskim,
  • Joanna Żółkowska – Gienia, żona Mańka, dbająca o dom i zachowanie rodzinnej równowagi.

Zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowe role są napisane tak, by dawały aktorom sporo miejsca na komediowe zagrania. W dialogach nietrudno wychwycić typowy dla Marka Rębacza humor oparty na językowych prztyczkach, grach słownych i ironicznych komentarzach do polskiej codzienności.

Skąd wziął się pomysł na „Zróbmy sobie wnuka”?

Film nie powstał „z niczego”. Jego pierwowzorem jest sztuka teatralna „Dwie morgi utrapienia”, napisana przez Marka Rębacza. To właśnie ten dramat uchodzi za jeden z największych hitów polskiego teatru komediowego po 1945 roku. W Teatrze Kwadrat utrzymał się na afiszu około dziesięciu lat, a liczba zagranych spektakli przekroczyła 600.

Na bazie tego scenicznym powodzenia powstał scenariusz filmowy. Sam Rębacz odpowiadał za tekst do „Zróbmy sobie wnuka”, przenosząc na ekran znane z desek motywy: dwie morgi w centrum miasta, naciski deweloperów, spryt gospodarza i niekończące się kombinacje dzieci. W 2023 roku Teatr Rębacz – jako Scena Komediowa – wrócił do tego materiału w nowej odsłonie, prezentując spektakl „Dwie morgi utrapienia czyli zróbmy sobie wnuka”.

Dla przejrzystości warto zestawić trzy odsłony tej historii w jednej tabeli:

Forma Tytuł Rok powstania
Dramat sceniczny Dwie morgi utrapienia lata 90.
Film fabularny Zróbmy sobie wnuka 2003
Spektakl (nowa wersja) Dwie morgi utrapienia, czyli zróbmy sobie wnuka 2023

Sceniczna odsłona z 2023 roku, produkowana przez Scenę Komediową Teatr Rębacz, prezentuje historię z nową obsadą. W roli Koseli pojawia się Sławomir Orzechowski lub Mirosław Jękot, Janka gra Jakub Kucner albo Arkadiusz Smoleński, a w Zośkę wciela się Joanna Majstrak. Postać Krysi gra Anna Powierza. Teatralne wersje utrzymują klimat oryginału, ale dodają aktualne aluzje do współczesnego rynku nieruchomości, biurowców i centrów handlowych, które wyrastają wokół maleńkiego gospodarstwa Koseli.

Dzięki „Dwóm morgom utrapienia” i filmowi „Zróbmy sobie wnuka” motyw małego gospodarstwa w środku miasta stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych pomysłów Marka Rębacza.

Film zdobył także uznanie na festiwalach. W 2004 roku podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu otrzymał nagrodę Złoty Granat. Dwa lata później ten sam festiwal przyznał mu Brązowy Sierp jako trzecią nagrodę w konkursie na najlepsze komedie dziesięciolecia. To dobre potwierdzenie, że historia Koselów trafiła nie tylko do widzów, lecz także do jurorów zajmujących się na co dzień kinem komediowym.

Dlaczego warto wracać do tej komedii?

Widzowie często pytają, czy „Zróbmy sobie wnuka” nadal bawi po latach. Odpowiedź pada zwykle po kilku minutach seansu, gdy na ekranie widać zderzenie gigantycznych biurowców, galerii handlowych i drogich salonów z niepozornym gospodarstwem pełnym pomidorów, grządek i starych narzędzi. Ten kontrast wciąż jest czytelny, bo problem nacisków deweloperów i rosnących cen ziemi nigdzie nie zniknął.

Film dobrze sprawdza się jako propozycja na rodzinny wieczór. Łączy humor sytuacyjny z dialogami, które trafiają zarówno do starszych, jak i młodszych widzów. Starsze pokolenie łatwo odnajdzie w Mańku Koseli obraz upartych gospodarzy przywiązanych do ziemi. Młodsi zobaczą w Zosi i Janku ludzi rozdartych między karierą a życiem prywatnym. Do tego dochodzi wątek udawanej ciąży, aranżowanych ślubów i noc poślubna, która wszystko wywraca do góry nogami.

Dla kinomanów interesujące będą też powiązania między filmem a teatrem. Możesz obejrzeć „Zróbmy sobie wnuka”, a potem sięgnąć po spektakl „Dwie morgi utrapienia” w jednej z aktualnych obsad. To rzadka okazja, by porównać, jak ten sam materiał działa na ekranie i na żywo. Różnice w interpretacji postaci przez Andrzeja Grabowskiego, Sławomira Orzechowskiego czy Mirosława Jękota pokazują, jak wiele można wyciągnąć z historii o dwóch morgach ziemi w środku wielkiego miasta.

Redakcja filmedy.pl

W redakcji filmedy.pl kochamy świat seriali, filmów i rozrywki. Z pasją dzielimy się naszą wiedzą, pomagając czytelnikom odnaleźć się w gąszczu premier i klasyków. Naszym celem jest sprawić, by nawet najbardziej zawiłe tematy były jasne i przystępne dla każdego.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?